O mnie

Nazywam się Edyta Przybysz.
Zawsze byłam trochę inna 🙂 Mam nadzieję, że w dobrym tego słowa znaczeniu, ale nie mnie to oceniać 🙂
Przygoda (bo tak to nazwę) z bioenergoterapią rozpoczęła się od znajomości, wiele, wiele lat temu, z koleżanką, która widziała aury. Opowiadała mi o bieli, kolorach, mgiełce wokół ludzi. Bardzo mnie ten temat zaciekawił. Okazało się, że i ja (jak każdy) byłam i jestem otoczona taką mgiełką. Było to bardzo dziwne, ale niezwykłe. Teraz wiem, że ta aura to pole elektromagnetyczne każdego organizmu. Pole, które nas chroni i na nas w różny sposób wpływa. My również wpływamy na to pole siłą swoich myśli i zachowań dnia codziennego.
To był czas spędzony na pogawędkach. Jednak (na owe czasy) na tym się skończyło. Nasze drogi się rozeszły. Życie. Potem długo, długo nic. Temat zapomniany.
Aż, kilka lat temu, zachorowałam i postanowiłam poszukać innego rozwiązania niż oferowała mi medycyna akademicka. I tak trafiłam (w tym wypadku niech żyje internet) na bioenergoterapeutów, na terapie, na kursy, szkolenia i … zostałam pielęgniarką praktykującą bioenergoterapię metodą Zdenko Domancica, gdyż z wykształcenia jestem pielęgniarką. Wcześniej opiekowałam się dziećmi w CZD w Warszawie. Teraz jestem pielęgniarką pracującą na oddziale chirurgii z pacjentami dorosłymi.
Przekrój chorób jest zróżnicowany od przypadków, gdzie zagrożone jest zdrowie i życie chorego (tu chirurgia czyni cuda ratując życie ludzi), poprzez choroby przewlekłe np. cukrzyca i z tym związane powikłania (gangrena ), gdzie leczenie jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe, często kończące się amputacją części lub całej kończyny (i tu z kolei bioenergoterapia czyni „cuda” ratując nogi), po choroby nowotworowe, które zależnie od stopnia zaawansowania można wyleczyć lub chociaż znacznie poprawić komfort życia.
Reakcje na bioenergoterapię wśród znajomych i pacjentów są różne. Od sceptycyzmu i niechęci po niedowierzanie pomieszane z zaciekawieniem i często chęcią spróbowania.
Powoli nauka odkrywa to, co zapisane w starych tekstach. Łączy naukowe z naturalnym. I mnie, pielęgniarce, osobie wykształconej w duchu medycyny akademickiej nie przeszkadza łączenie obu tych sfer: naukowej i duchowej (astralnej). Te dwa obszary świetnie się uzupełniają. Moim zdaniem powinny się uzupełniać.
Zatem chcę Wam powiedzieć moi Drodzy – Nie bójcie się Bioenergii (bioenergoterapii). Próbujcie każdą dostępną metodą, czy tą, czy inną.
Działajcie!
Moja mała galeria 🙂



Jak każda aura i moja jest zmienna, zależna od różnych czynników. 🙂

Pomagam (z Energią) każdemu, kto chce i tego potrzebuje.
Pomysł na tytuł strony (www.dobrydotyk.pl) podsunął mi pacjent na oddziale opowiadając o swojej żonie, której dotyk rąk był właśnie kojącym dotykiem, takim „uzdrawiającym”. Mówił, że żona miała ” dobry dotyk”. Dziękuję za inspirację 🙂
Wszystkie wiadomości zawarte na stronie www.dobrydotyk.pl (odnośnie terapii i odżywiania) nie są poradami medycznymi i mają charakter informacyjny.
Wszystkie informacje zawarte na stronie to doświadczenie moje oraz inspiracje i wsparcie od bardziej doświadczonych terapeutów metody. Jestem wszystkim bardzo wdzięczna. Dziękuję.